Grupa naTemat

Procedura ochrony przed PiS

A to  wszystko dla wspólnego dobra Polski.
A to wszystko dla wspólnego dobra Polski. Fot. Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta
Demokracja w Polsce ma się dobrze, świadczą o tym m.in. protesty, które są organizowane przeciwko rządowi i realizowanym zmianom – oświeciła posłów i dziennikarzy w Sejmie (jeszcze) premier Beata Szydło. Szukam drugiego, trzeciego, a nawet piątego dna w tej dziwnej logice. Ale już teraz wiem, że szefowa rządu „strzeliła” sobie tą wypowiedzią prosto w czoło, bo kolan już zabrakło.

Myślę, że te słowa i tak przyjęta „strategia” może nie przekonać komisarzy unijnych, którzy dzisiaj wszczęli postępowanie przeciwko Polsce, co oznacza objęcie naszego kraju „procedurą państwa prawa”. Słowem – UE będzie chciała udowodnić, że w Polsce łamane są podstawowe wartości ustroju demokratycznego, co widać jak na dłoni. Na kartach historii zapiszemy się, jako pierwszy kraj członkowski, w którym interweniuje Komisja Europejska, sprawdzając czy polska demokracji jest zagrożona. O ironio, za wdrożeniem "procedury państwa prawa", głosowała komisarz z Węgier rządzonych przez Viktora Orbana - idola politycznego Jarosława Kaczyńskiego.


Tylko protestów na taką skalę, ludzi manifestujących w całym kraju tłumnie na ulicach, nie byłoby, gdyby ludzie z pisowskiej władzy byli zadowoleni. Poczekaliby nawet w miarę cierpliwości na tę zapowiadaną „dobrą zmianę”. Polacy manifestują przeciwko zamachom na demokrację, TK, Konstytucję RP, wolność mediów oraz ewidentne łamanie prawa przez PiS, pani Szydło.

Szydło mogła dla jasności dołożyć jeszcze kilka zdań między wierszami, że powinniśmy cieszyć się, że nie ma czołgów, wojska i gazu na ulicach. Wtedy na pewno unijni obserwatorzy ucieszyliby się i natychmiast odstąpili od podjętych decyzji.

Premier Kaczyńskiego wymieniła ustawy jakie są już przygotowywane, czyli np. program 500+. Dodała, że jej rząd pracuje też nad podniesieniem minimalnej stawki godzinowej do 12 zł oraz zapewnieniem darmowych leków dla osób 75+. Grunt, że pracują.
Ale o „przepychaniu” ustaw podczas nocnych zmian o Trybunale Konstytucyjnym, które w ekspresowym tempie podpisywał prezydent (że mu się wkład nie kończy w długopisach), o mediach publicznych, która jest tak kontrowersyjna, że nie ma dnia, żeby nie krytykowały jej zagraniczne redakcje, premier zapomniała wspomnieć.Poza tym Europa ma teraz inne problemy na głowie niż Polska. Uchodźcy zalewają stary kontynent. Tym powinni się zając - grzmiała z mównicy sejmowej pani Beata.

A zakończenie przemówienia było prawdziwym HIT-em. Otóż premier Beata Szydło zaapelowała do wszystkich klubów parlamentarnych o wsparcie działań rządu na arenie międzynarodowej. – „Dzisiaj Polska to jest nasz wspólny cel i wspólna odpowiedzialność. Bardzo proszę abyście udzielili polskiemu rządowi wsparcia w działaniach, które prowadzimy na arenie międzynarodowej” – mówiła. Taka determinacja wskazuje albo na brawurę, brak mądrości, ale najbardziej na to, że PiS zaczął się bać konsekwencji swojej szarży. Strach zajrzał im prosto w oczy.

Czyli nawarzyliście piwa, ale my wam ten trunek pomożemy wypić w obronie Polski. Opozycja, z pianką, czy bez, piwa wspólnie z panią Beatą nie chce jednak wypić. Po płomiennym przemówieniu, jak można się domyślać, owacji na stojąco nie było.
Nie przekonały również posłów„ tego najgorszego sortu” z tym gestapowskim genem donoszenia, słowa o tym, że UE opiera się teraz na pomówieniach, szkalowaniu Polski przez różne środowiska, tajemnicze siły. Oczywiście musiały się pojawić zarzuty o donoszeniu na swój kraj i stąd ten ambaras, które padły z ust Beaty Kempy. Następnej „erudytki”.

Zastanawiam się dlaczego, któryś z klubów opozycyjnych, wpisując się dziwną logikę Szydło, nie zadeklarował poparcia władz na arenie międzynarodowej, np. w zamian… za podanie się rządu do dymisji i rozpisaniu kolejnych wyborów. To potwierdziłoby słowa premier, że demokracja nad Wisłą wręcz kwitnie. Prezes Kaczyński, jako szeregowy poseł, niczego nie podpisujący, nie weźmie za nic odpowiedzialności. To nie ja. To oni. Gwoli ścisłości. Komisarze unijni wszczęli procedurę nie przeciwko Polsce, ani Polakom, o czym próbowała nas przekonać Beata Szydło. To kontrola antydemokratycznych rządów PiS z prezesem Kaczyńskim na czele.

Kiedyś realnie bałem się, że prezes PiS będzie dzierżył władzę w dłoni, aż do jesieni tego roku. A w tym czasie ekspresowe ustawy zdążą pogrążyć Polskę. Teraz zupełnie realnie myślę, że ta farsa potrwa do wiosny i zakończy się wraz z przylotem boćków z ciepłych krajów.

PS: Jeśli UE wprowadzi sankcje dla rolników i pozabiera im dopłaty, ci nie będą prowadzić rozmów. Oni przejadą od razu do konkretów. Rolnicy już nie raz pokazali, że nie lubią strzępić języków i są nieco wyrywni. A, i mają sporo taczek pod ręką…
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Beata Szydło
Skomentuj