O autorze
"Dawid Ciżewski" - (rocznik 1978) absolwent politologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Wieloletni współpracownik Telewizji Polskiej S.A., TVN 24 (dziennikarz, autor materiałów informacyjnych, reportaży) oraz Dziennika Łódzkiego. Specjalista w zakresie pracy nad wizerunkiem, PR, marketingu politycznego, coachingu. Prezes zarządu Stowarzyszenia Promocji i Edukacji Społecznej "Pokolenie IDEA".

dawidcizewski@wp.pl

Coaching nie ma nic wspólnego z mistrzem Yodą

„Dwóch zawsze ich jest. Nie mniej, nie więcej. Mistrz i uczeń” – może trochę ta mądrość, ale to dopiero już na etapie szkolenia coachów. Zrozumienie coachingu, to po pierwsze nieskomplikowane zdefiniowanie go. Ta nauka, która jest już od lat kierunkiem studiów na wielu uczelniach, przywędrowała do nas z USA już pod koniec lat 90. I to co jest zrozumiałe dla samych coachów oraz osób interesujących się coachingiem, po kilkunastu latach okazuje się być zagadką dla wielu ludzi. Mitów o coachingu jest sporo. Jeszcze więcej stereotypów, które biorą się z czegoś nieznanego, gdzieś zasłyszanego.

Co to jest coaching?

W Polsce coaching na początku „zadomowił się” w dużych firmach, korporacjach, które miały swoje filie w kraju nad Wisłą. Kojarzony był z podnoszeniem wydajności menadżerów, motywowania ich do pracy i tak się utrwalił - nudne szkolenia, bo szef kazał. Wiele osób myli coacha z doradcą politycznym (spin doktorem), który poprowadzi kandydata do zwycięstwa w wyborach. Są oczywiście coachowie, mający wiedzę z umiejętnego prowadzenia kampanii wyborczych, ale sam coaching jest dla wszystkich. Są samozwańczy coachowie, którzy powierzchownie posiadaną wiedzą nazywani przeze mnie „sprzedawcami marzeń”, będą próbowali „uszczęśliwić” klienta czy grupę na siłę za duże pieniądze. W każdej branży są profesjonaliści i rzemieślnicy. Tego niestety nie da się uniknąć. Taki "coach" szybko straci zainteresowanie sobą.



Jest wiele definicji coachingu. Mniej lub bardziej skomplikowanych. Ja określam go jako proces, składający się z sesji coachingowych zakończony osiągnięciem celu przez klienta czy grupę. Najprościej obrazuje to linia. Do coacha zgłasza się osoba, która wyznacza sobie cel do osiągnięcia, sporządzając tzw. kontrakt. Zwykle (co zrozumiałe) klienci chcą, aby znalazły się w nim: dyskrecja, zaufanie, partnerstwo czy punktualność. To klient dla swojego komfortu układa taką umowę, oczywiście przy aprobacie coacha. Sesja trwa około godziny, czasem dłużej (to zależy od klienta i od obranego celu). Coach informuje, że sesję można w każdej chwili przerwać. Metody i techniki coachingu opierają się na psychologii i psychoterapii. Skutecznego coacha charakteryzują: intuicja, wiedza, które instynktownie ułatwiją dobrać odpowiednie metody do pracy z klientem nad jego celem. To wszystko składa się na predyspozycje do wykonywania tego zawodu. Często coach mylony jest z trenerem biznesowym. Różnica jest zasadnicza. Trener działa „płycej”, ma gotowy projekt, który realizuje z grupą. Jego praca nie polega na ciągłym zadawaniu pytań, ale na wspólnie z zespołem osiągnięciu efektu.

Rola coacha i klienta w procesie coachingowych

Coach powinien zadawać pytania otwarte, niesugerujące odpowiedzi, podążać za klientem, ponieważ to on chce osiągnąć swój cel, a nie coach. Pytania są krótkie. Prowadzący sesję dostosowuje styl rozmowy do klienta, nie ocenia go, nie podsuwa gotowych rozwiązań, chociaż mógłby to zrobić. Sprzeczne jest to jednak z główną zasadą coachingu. Między coachem, a klientem powinno dojść do „zakumplowania się”, prowadzony powinien obdarzyć prowadzącego zaufaniem. Coach musi uważnie słuchać klienta i obserwować jego zachowanie (podążać za nim). Pod jednym na pozór przypadkowo powiedzianym słowem może kryć się nowa wartość, która wpłynie zasadniczo na osiągnięcie celu. Wtedy coach zaczyna drążyć ten wątek. Klient podczas kolejnych sesji często odkrywa w sobie nowe wartości, potencjał, rozwiązania przybliżające go do celu, które traktuje jako sukces. To mobilizuje go do dalszej pracy. Dokonał przecież tego sam. Coach sięga w głąb klienta, w jego osobowość, charakter, tożsamość, wywołuje emocje, które skłaniają do wnikliwego myślenia lub na odwrót. Na koniec sesji coach pyta o efekt, o wrażenia i czy sam może coś zmienić w swojej pracy? Te same zasady stosuje się w pracy z grupą oraz w coachingu biznesowym.

Zatem kim jest coach i czym się zajmuje?

Profesjonalny coach nie powie nam jak mamy żyć, ale naprowadzi nas pytaniami czy ćwiczeniami, co mamy zrobić, aby poprawić komfort życia. Nie zmotywuje nas, mówiąc co mamy robić. Motywacją będzie realizacją kolejnych etapów, krok po kroku, w drodze do sukcesu. Istotą szkolenia coachingowego jest skuteczne wykorzystanie wiedzy i umiejętności już posiadanych, a na tej bazie odpowiednie zmotywowanie oraz praca z klientem, która ma mu pomóc osiągnąć założone cele. Coach powinien rozpoznać u klienta jego umiejętności, zdolności i talenty oraz w pełni wykorzystać jego potencjał, odnaleźć ukryte zalety. Cały proces szkoleniowy opiera się wyłącznie na teraźniejszość (tu i teraz) i przyszłość, ponieważ przeszłości nie możemy zmienić, nie możemy już cofnąć czasu. Coaching pomaga przekraczać bariery, „zrywać blokady”, poznać lepiej samego siebie, podnieść poczucie własnej wartości, znaleźć równowagę pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym.

Nie każdy ma predyspozycje do tego, żeby być coachem czy psychologiem. Intuicja, intelekt, podstawy psychologii i ciągle pogłębiana wiedza, podnoszenie kwalifikacji równa się skuteczny coaching. Coaching prawdziwy, skuteczny jest przede wszystkim: dobrowolny, wyklucza jakikolwiek naciski ze strony coacha, pomaga ludziom uczyć się, a nie jest po to, aby ich uczyć, jest zbudowany na bazie pytań, pobudza do myślenia, sesje przeprowadzone są w atmosferze szacunku i pełnej akceptacji dla wartości klienta, prowadzi do świadomego dokonywania zmian, skupia się na osiąganiu realnych celów.

Czy w moim artykule padły jakieś słowa o "przenoszeniu gór", noszeniu, mających dać siłę kamyków na szyi czy szamańskich praktykach? Oczywiście, że nie, ponieważ coaching opiera się na nauce, a nie na fantazjach i fanaberiach. "Gwiezdne wojny" również nie wchodzą w rachubę.
Trwa ładowanie komentarzy...