O autorze
"Dawid Ciżewski" - (rocznik 1978) absolwent politologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Wieloletni współpracownik Telewizji Polskiej S.A., TVN 24 (dziennikarz, autor materiałów informacyjnych, reportaży) oraz Dziennika Łódzkiego. Specjalista w zakresie pracy nad wizerunkiem, PR, marketingu politycznego, coachingu. Prezes zarządu Stowarzyszenia Promocji i Edukacji Społecznej "Pokolenie IDEA".

dawidcizewski@wp.pl

Najnowszy sondaż to wielki cios dla prezesa

Od wielu miesięcy PiS nie zanotował tak bolesnego upadku sondażowego. Najnowsze badania dają partii Kaczyńskiego 29 proc. To o 5 pkt. mniej niż ostatnio. O 10 procent wzrosło natomiast poparcie dla PO. Prezes bezkrytycznie wierzy w sondaże, więc taki wynik dla PiS musi być dla niego porażką. Teraz zacznie się odrabianie strat. PO ogłasza sukces, ale wzrost poparcia dla partii i wynik 27 proc., to zasługa Donalda Tuska, który na kolejne 2,5 roku zostanie w Brukseli.

Porażka premier Szydło na szczycie w Brukseli, nieudany manewr polityczny z Jackiem Saryusz - Wolskim oraz obawa przed wyprowadzeniem sztandaru biało - czerwonego z UE, pozbawiła PiS zaledwie 5 pkt. procentowych w stosunku do ostatnich badań sondażowych. To pokazuje, jak twardy, wręcz monolitowy elektorat ma partia rządząca. Sondaż IBRIS przeprowadzony w drugiej połowie marca, to oczywiście wyniki niestałe, chwilowe, które odnoszą się jedynie do ostatnich wydarzeń. Wyborcy PiS dzielą się na tych wiernych partii i zdeterminowanych oraz "nabytych" podczas kampanii wyborczej w październiku 2015 roku. To elektorat roszczeniowy o niekoniecznie ugruntowanych poglądach politycznych, za to skuszony populistycznym pakietem socjalnym. Część z nim przestraszyła się wyjścia Polski ze Wspólnoty.



Najbardziej zdecydowany elektorat PiS bierze się z bezgranicznej wiary w słowo głoszone przez ojca Rydzyka oraz Radio Maryja. Kolejni wyborcy zgromadzeni są wokół klubów Gazety Polskiej, jeszcze inni wierzą w spiskową teorię odnośnie katastrofy smoleńskiej (tych ostatnich jest coraz mniej). Brak poparcia dla PiS przez ojca Rydzyka rozbija twardy układ. To jego wyborcy, a nie partii Kaczyńskiego. Za stawianie się UE, butę i arogancję oraz działanie obecnej władzy wedle ustalonego przez siebie prawa, PiS nie tracił nawet pół procenta. Dlatego spadek o 5 punktów podnosi ciśnienie prezesowi, który śledzi każdy sondaż i wierzy bezkrytycznie w badania opinii publicznej. Dlatego co jakiś czas rządowy OBOP daje prezent Jarosławowi Kaczyńskiemu w postaci 39 procent. Za wynik opublikowany przez IBRIS na zlecenie "Rzeczpospolitej" oberwie się zapewne szefowej rządu oraz ministrowi Waszczykowskiemu. To będzie bolesne skarcenie, tym bardziej, że prezes nie doszedł jeszcze do siebie po "pogromie brukselskim". Zmiany w rządzie oczywiście nie wchodzą w rachubę, ponieważ formowany był szybko, na siłę, w większości z przypadkowych, niekompetentnych ludzi, a w rezerwie nie ma już nikogo innego.

PO dostała natomiast prezent za poparcie dla swojego byłego szefa, Donalda Tuska. Tak naprawdę, to szef Rady Europejskiej otrzymał 10 procent. Badanie dotyczyło jednak m.in. partii, której przewodniczył Tusk. Grzegorz Schetyna został obdarowany poparciem elektoratu "przechodniego", niezdecydowanego, który już nie wędruje do PO z PiS. Nie pomoże tutaj wyraźnie obrany kierunek przez Schetynę w stronę konserwatyzmu i chadecji.

Wędrówki wyborcze będą odbywały się pomiędzy PO i Nowoczesną, w zależności, która z partii bardziej postawi się pisowskiej władzy i pokaże swój sprzeciw w spektakularny sposób. Zmian nie widać w poparciu dla SLD i PSL. Oba ugrupowania od początku kadencji balansują na granicy progu wyborczego. Zrozumiałym jest, że jeśli polityka nie ma w mediach, to w zasadzie przestaje istnieć w przestrzeni publicznej. I tutaj zaskoczeniem jest wynik dla partii Razem, której nie widzimy w telewizji. Ugrupowanie słabo korzysta z socjal mediów. Działalność Razem ogranicza się do uczestniczenia w happeningach lub niektórych manifestacjach. Partia nie chwali się również budowaniem struktur w regionach przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Mimo to ostatni sondaż dał Zandbergowi 5 proc., a to oznacza, że wyborcy o poglądach lewicowych szukają swoich wybrańców.

Media zaczęły doceniać Inicjatywę Polską z Barbarą Nowacką na czele. Jeśli ktoś zabiera głos w imieniu centro - lewicy, to właśnie jest to liderka IP. W sprawach dotyczących okręgu stołecznego wypowiada się coraz bardziej wyrazista i nabierająca doświadczenia politycznego Paulina Piechna - Więckiewicz. W Łodzi aktywny jest Dariusz Joński. Inicjatywa Polska uczestniczy również w kontaktach bezpośrednich z Polakami podczas manifestacji i protestów. Stowarzyszenie ma coraz więcej koordynatorów w regionach. Barbara Nowacka, liderka Zjednoczonej Lewicy w wyborach parlamentarnych, teraz wyraźnie odcięła się od Palikota i Millera. Inicjatywa Polska nie jest partią, więc nie jest brana pod uwagę w sondażach wyborczych. "Pomiar" na słupku poparcia mógłby sprawić dużą niespodziankę i zamieszanie na polskiej scenie politycznej... Świadczyć mogą o tym sondaże poparcia dla polityków, w których w czołówce znajduje się Barbara Nowacka, jako jedyna osoba spoza Parlamentu RP.

Należy pamiętać, że sondaże przeprowadzane w połowie kadencji pokazują poparcie w kontekście ostatnich wydarzeń. Nie są to badania stricte przedwyborcze. Te zależą od sposobu prowadzenia kampanii oraz oferty programowej.

Nawet 35 proc. poparcia dla PiS przy takiej rozrzutności rządu oraz stałym pielęgnowaniu swojego elektoratu, to stanowczo za mało. Partia Kaczyńskiego powinna mieć dzisiaj około 45 %. To może świadczyć o tym, że Polacy są już zmęczeni codziennymi igrzyskami politycznymi i awanturami w Sejmie. Partyjniactwo i polityka stały się męczące, a w dobie mediów elektronicznych, internetowych zwykły Kowalski nie ma nawet chwili odpoczynku od spięć przy Wiejskiej. Dlatego trendem będzie odpolitycznienie samorządów. Za 1,5 roku prym będą wiodły komitety inicjatyw obywatelskich, a nie partii politycznych.

Frekwencja podczas ostatnich wyborów parlamentarnych wyniosła nieco ponad 47 proc. Tyle mniej więcej Polaków szło do urn przez blisko 30 lat. Wyjątkiem były wybory do sejmu kontraktowego 4 czerwca 1989 roku, kiedy zagłosowało 62 proc. obywateli. Pocieszająca jest deklaracja złożona przez Polaków IBRIS. W kolejnych wyborach parlamentarnych chce wziąć udział 63 procent Polek i Polaków.
Trwa ładowanie komentarzy...