O autorze
"Dawid Ciżewski" - (rocznik 1978) absolwent politologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Wieloletni współpracownik Telewizji Polskiej S.A., TVN 24 (dziennikarz, autor materiałów informacyjnych, reportaży) oraz Dziennika Łódzkiego. Specjalista w zakresie pracy nad wizerunkiem, PR, marketingu politycznego, coachingu. Prezes zarządu Stowarzyszenia Promocji i Edukacji Społecznej "Pokolenie IDEA".

dawidcizewski@wp.pl

Dwie z trzech głów smoka skoczyły sobie do gardeł. To koniec PiS?

Czy to oznacza koniec PiS?
Czy to oznacza koniec PiS? Fot. parlamentarny.pl
W kreowanym do tej pory na jedność i wielką siłę PiS doszło do wojny na szczycie władzy. Trwa bitwa o wpływy w partii i o elektorat. Podzieliły się również media propisowskie. To pierwsza w historii PiS awantura, która ujrzała światło dzienne. Zwykle spory rozwiązywano w zaciszu ugrupowania. Lincz partyjny i medialny na Misiewiczu, uraził dumę Macierewicza, który ma wszystko bez czego PiS przestaje istnieć, czyli twardy elektorat oraz... wiedzę.

Trzecia głowa smoka, to minister sprawiedliwości, który robi swoje i nikt mu w tym nie przeszkadza. Trzy dni temu wpłynęła do Sejmu RP ustawa o reformie sądownictwa, dająca możliwość Zbigniewowi Ziobro m.in. powoływanie prezesów sądów apelacyjnych oraz okręgowych.



Tymczasem dwie pozostałe głowy smoka rzuciły się sobie do gardeł. Jeden chciał to zrobić w białych rękawiczkach nie swoimi rękoma. Drugiego bardzo to rozwścieczyło. Błąd taktyczny popełnił prezes. PiS ma twardy elektorat na rozkaz o. Rydzyka, środowisk Radia Maryja i Gazety Polskiej (wyborcy teorii zamachu). Polecenia wydaje I duchowny IV RP - ojciec, biznesmen i polityk w jednej osobie. Prywatnie bardzo blisko związany z Antonim Macierewiczem. Kaczyński ma władzę w strukturach PiS. Jeszcze ma. Ale struktury bez elektoratu są tylko organizacją. W konfrontacji, do której już doszło: Kaczyński - Macierewicz, ten pierwszy skazany jest na pewną przegraną. Mediacje nie wchodzą w grę. Duma Macierewicza została urażona. Atak odebrał jako brak lojalności i wdzięczności za gromadzony i pielęgnowany przez lata twardy elektorat.

Kaczyński, który pozbył się Misiewicza z PiS, żeby podnieść partii sondaże i wzmocnić jej wizerunek, ma teraz wytrącony z ręki miecz. Za Macierewiczem stanie o. Rydzyk, jego imperium medialne i głos, którego bezkrytycznie słucha twardy elektorat PiS. Z prezesem zostaną wierni, fanatycznie oddani mu najbliżsi współpracownicy. W samym Sejmie RP można naliczyć 14 frakcji PiS. To m.in. ludzie jeszcze z czasów Porozumienia Centrum, oddani Macierewiczowi, związani ze SKOK - ami posłowie Kamińskiego, wcześniejsi samorządowcy oraz parlamentarzyści unoszący się na fali pisowskiej koniunktury. W klubie PiS nie ma więc monolitu, co próbowało wmówić mediom oraz opinii publicznej kierownictwo partii Kaczyńskiego. Rozłam od wyborów jest również w wielu okręgach wyborczych, gdzie lokalni działacze PiS lądowali na listach na szarym końcu za "spadochroniarzami".

Media publiczne oraz bracia Karnowscy z tygodnika "wSieci" i portalu wPolityce.pl staną murem za Kaczyńskim. Nie mają jednak takiej siły przebicia do kościelnego elektoratu. Prezes zrobiłby zapewne wszystko, żeby doszło do porozumienia, ponieważ oprócz wpływu na wyborców za pośrednictwem o. Rydzyka, Macierewicz wie bardzo dużo. Był przecież pierwszym ministrem spraw wewnętrznych dawnej, podziemnej opozycji, który w 1992 roku otworzył "skarbiec" z teczkami i sporządził historyczną już "listę Macierewicza", przyczyniając się do "nocnej zmiany", czyli upadku rządu Jana Olszewskiego. Poza tym "wyjaśnia" od 7 lat przyczyny katastrofy smoleńskiej...

Scenariuszy jest kilka. Jeden z nich zakłada, że dojdzie do podziału w PiS na dwie główne frakcje, co rozbija automatycznie partię w pył. Prezes władzy nie odda na pewno. Ma swojego prezydenta i rząd. Trzeba brać pod uwagę również koalicjantów wewnątrz PiS. Ustawa o sądownictwie jest przed głosowaniem. Ministrowi sprawiedliwości waśnie, kłótnie i rozłamy nie są teraz na rękę. Chce dostać władzę w sądach. Pozostaje jeszcze Jarosław Gowin, który słynie z tego, że jeśli statek tonie, on nie słucha do końca orkiestry. Po prostu ulatnia się. Tak było przed wyborami, kiedy przeszedł z PO do PiS. A wcześniej z PiS do PO. Zatem wędrówki międzypartyjne nie są mu obce. Milczący Gowin może, więc odejść z klubu PiS ze swoimi kilkoma posłami i zacząć udawać tego, któremu zależy na dobru państwa.

Nie ma wątpliwości, że konflikt będzie zaostrzał się i nie wygląda na to, żeby któraś z dróg prowadziła do kompromisu. Tutaj zostały podważone autorytety i urażona duma obu samców, z których jeden pretenduje do pozycji tego najważniejszego w hierarchii - alfa.

Poważny konflikt na szczytach władzy PiS powinna wykorzystać opozycja sejmowa oraz pozaparlamentarna. Ci pierwsi jeśli nadal będą spierać się, kto jest kandydatem na premiera w wyborach za 2,5 roku, poniosą klęskę. Opozycja poza "boiskiem sejmowym" ma teraz otwarte pole. Od początku widać, że jest o wiele bardziej skuteczna i aktywna od tej zasiadającej przy Wiejskiej. To dopiero początek wojny o strefy wpływów na górze PiS.
Trwa ładowanie komentarzy...