Kaczyński zrobił jeden krok za daleko. Zaczęło się...

Ten krok i zaślepione nienawiścią jakiekolwiek wyczucie polityczne będzie kosztowało Kaczyńskiego masowe protesty nie tylko każdego dziesiątego dnia miesiąca. Cały świat obiegły filmiki i zdjęcia ciągniętych po ulicy przez policję ludzi. Ci usiedli na trasie przemarszu osób, idących na miesięcznicę nie dlatego, aby przeszkodzić im w modlitwie. Chcieli przerwać SHOW prezesa, wykorzystywane do celów politycznych, do manipulacji i dzielenia Polaków. Zatrzymanie m.in. Władysława Frasyniuka - legendy podziemnej "Solidarności" z czasów PRL, tylko wzmocni ten przekaz, a wkrótce doprowadzi do tragedii. A winny temu będzie jeden mściwy człowiek chory na władzę.

O ile Frasyniuk jest legendą walki o wolność w PRL, to Kaczyński stał się już żywym pomnikiem małego człowieka stojącego na drabince przed Pałacem Prezydenckim, krzyczącego, że prawda jest blisko, a winni poniosą karę. Prezes PiS nie bierze pod uwagę co czują rodziny ofiar tragedii każdego miesiąca. Wspólnie z Macierewiczem z katastrofy smoleńskiej zrobili karykaturalne przedstawienie, grając na emocjach i najniższych, ludzkich instynktach.


Jest akcja jest reakcja. Te kilkaset osób: Ogólnopolski Strajk Kobiet, Obywatele RP i ludzie, którzy pamiętają represje służb podczas protestów w PRL, nie stają na drodze do miejsca modlitwy, oddania czci i pamięci ofiarom tragedii, ale do przystanku obłudy, kłamstwa i podżegania do agresji. To nie jest święte miejsce, ponieważ tak sobie wymyślił Kaczyński. Z tej drabinki prezes robi comiesięczny wiec polityczny, dzieląc Polaków.

Do funkcjonariuszy, idących w stronę protestujących, ludzie krzyczą - "ZOMO!" Ktoś trzeźwo przez megafon mówi, że to nie ZOMO, to policja. Jak zauważa na jednym z nagrań Frasyniuk - młode osoby, posterunkowi, może mający po rok, dwa lata służby, wykonujący tylko polecenia przełożonych, nie wyciągają nawet pałek. Przerażające jest to, że chronią tego jednego, małego człowieka na drabince.

Ściągani z ulicy protestujący z białymi różami, wrzaski, wyzwiska między Polakami. Tak dzisiaj wygląda polska rzeczywistość. Wynoszony z tłumu Władysław Frasyniuk. To jest dzisiaj kraj nad Wisłą, który zafundował nam Jarosław Kaczyński i jego ludzie. 10 czerwca zaczęła się prawdziwa batalia. Frasyniuk potrafi porwać naród, ma charyzmę. To nie jest Kijowski w stroju hipisa, zdzierający buty i głoszący swoją dziwną filozofię. Za Frasyniukiem pójdą ludzie. Padnie chociaż jeden strzał z gumowej kuli w powietrze i wrócą demony przeszłości. Wtedy Polaków nikt i nic już nie powstrzyma. A winny temu będzie ten mały człowiek na drabince.

I na koniec coś, co wielu powinno dać do myślenia, a wierzą jeszcze w "religię smoleńską" Macierewicza i Klubów Gazety Polskiej.

"(...) Ze mną jednak Macierewicz rozmawiał rozsądnie. Mówił mi: słuchaj, ty żeś wymyślił partię nowoczesną, w stylu zachodnioeuropejskim, odciętą od wszystkich bagaży polskiej tradycji z antysemityzmem i nacjonalizmem na czele, i ja się z tobą - generalnie rzecz biorąc - zgadzam, ale ty nie widzisz tego społeczeństwa. To społeczeństwo - tłumaczył mi - żyło 50 lat w stanie zamrożonym i jest jak gdyby z Sienkiewicza, a nie z końca XX w. i jeżeli ma ono w ogóle być jakoś uporządkowane, zmobilizowane, ma się nie rozlecieć w tym kompletnym zamieszaniu ideowym, to jemu trzeba dać coś, co przystaje do jego świadomości, i ZChN jest właśnie tym, czego potrzebuje. Dalej mi mówił tak: ja mam takie same poglądy jak ty w gruncie rzeczy, tylko ja widzę, że twój zamysł jest nierealny, ty ze swoją partią możesz w wyborach dostać 8 lub 9 proc., nie więcej, bo nikt więcej cię tutaj nie zrozumie, trzeba więc - by stworzyć partię masową - działać inaczej, trzeba podchodzić do tego społeczeństwa takim, jakim ono jest.(...) - fragment wywiadu Teresy Torańskiej z Jarosławem Kaczyńskim (1994), "My".
Trwa ładowanie komentarzy...