O autorze
"Dawid Ciżewski" - (rocznik 1978) absolwent politologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Wieloletni współpracownik Telewizji Polskiej S.A., TVN 24 (dziennikarz, autor materiałów informacyjnych, reportaży) oraz Dziennika Łódzkiego. Specjalista w zakresie pracy nad wizerunkiem, PR, marketingu politycznego, coachingu. Prezes zarządu Stowarzyszenia Promocji i Edukacji Społecznej "Pokolenie IDEA".

dawidcizewski@wp.pl

"Rewolucja pożera własne dzieci." Największym zagrożeniem dla PiS jest… PiS

We wrześniu minister Ziobro zacznie upominać się o swoje ustawy. Wtedy prezes może mieć problem.
We wrześniu minister Ziobro zacznie upominać się o swoje ustawy. Wtedy prezes może mieć problem. parlamentarny.pl
To, że zawetowane ustawy przez prezydenta powrócą, jak bumerang pod obrady Sejmu, nie ma żadnych wątpliwości. Dwa x veto było spektaklem, który miał powstrzymać falę demonstracji i protestów. Prawdziwe konflikty we władzach PiS paradoksalnie rozpoczął Sąd Najwyższy, zawieszając rozpatrywanie sprawy kasacyjnej Mariusza Kamińskiego…

Kamiński może otworzyć szampana

O ile widać było, że minister bez teki, Mariusz Kamiński odetchnął z ulgą, wychodząc z sali sądowej, to już rozprawa, która się nie odbyła, w stan euforii nie wprawiła ministra Ziobrę. Cieszyć mógł się prezes, którego koordynator służb specjalnych jest bliskim i zaufanym człowiekiem. Sędziowie SN, być może nie zdając sobie z tego sprawy, wytrącili PiS brzytwę w postaci argumentów, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości należy przeprowadzić błyskawicznie od dołu po same szczyty. Powody: upolitycznienie, upartyjnienie, stronniczość, brak niezawisłości sądów.



Skład sędziowski bezemocjonalnie, powołując się na odpowiednie paragrafy, rozprawy nie rozpoczął, ale włożył za to kij w mrowisko. Prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednej osobie będzie próbował teraz jak najszybciej przeforsować ustawy o KRS i SN. Zostaną oczywiście wprowadzone kosmetyczne zmiany, które wskaże prezydent Duda podczas obrad Sejmu, motywując swoje veto. I tutaj pojawi się zgrzyt. Prezes rozżarzył do czerwoności emocje u protestujących Polaków, a prezydent nie po to ostudził je, żeby sytuacja znowu powtórzyła się. Tym bardziej, że pełna mobilizacja obywateli miała miejsce w samy środku wakacji, kiedy Polacy są na urlopach. To wrzesień będzie prawdziwym tsunami demonstracji.

Prezes nigdy nie lubił koalicji

Niecierpliwy Zbigniew Ziobro, podobnie jak w kwestii ustawy o prokuraturze, która dała mu pełnie władzy nad śledczymi, już we wrześniu będzie naciskał prezesa. Ten będzie odwlekał sprawę, tłumacząc to zrywem społecznym na półmetku sprawowania władzy przez PiS. Tymczasem Mariusz Kamiński będzie miał się dobrze, ponieważ Trybunał Konstytucyjny jego sprawę będzie przeciągał w nieskończoność. Tak długo na czekanie ze swoimi ustawami nie zgodzi się minister Ziobro, który ma do wyboru: osiągniętą już potężną władzę albo wyprowadzeniem z klubu parlamentarnego PiS ośmiu swoich posłów Solidarnej Polski, stawiając prezesa pod ścianą. Nie będzie mógł wykorzystać swojej władzy przeciwko Kaczyńskiemu, ponieważ jeden podpis premier Szydło oznacza dymisję. Wówczas Jarosław Kaczyński traci pewną większość sejmową. Daje mu ją obecnie czterech parlamentarzystów, ale zawsze to jednak większość. Mógłby liczyć na Kukiz’15, który głosuje często tak jak PiS, lecz nie daje to prezesowi stuprocentowej pewności. Ugrupowanie Kukiza jest niestabilne. Klub co jakiś czas pomniejsza się o kolejnych posłów. Prezes mógłby poświęcić czas na negocjacje z Ziobro, dobierając do 234 posłów, właśnie tych od Kukiza, dając im w zamian intratne posady. Tutaj również nie ma pewności na spokój i stabilność. To ludzie z łapanki. Nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Najbardziej dyspozycyjni i posłuszni są ludzie z PiS.

Prezes doskonale wie, że jeśli ktoś raz zdradził, bez wahania może zrobić to jeszcze raz. Przecież ponownie w objęcia ze Zbigniewem Ziobro i Jarosławem Gowinem (Polska Razem), który nagle przywędrował z przegranej PO znów do PiS, nie wpadli sobie z miłości nierdzewiejącej. Prezes najzwyczajniej nie chciał powtórzyć błędu sprzed 12 lat, dobierając sobie koalicjantów już po wyborach na sali sejmowej. Nie chciał również rozproszonej prawicy. PiS jako silna jedność miało wejść do Parlamentu RP z Solidarną Polską oraz Polską Razem pod symbolem partii Kaczyńskiego. I tak się stało.

Plan prezesa pokrzyżuje czynnik ludzki

Fala protestów w obronie sądów, to nie był jednorazowy zryw i wyraz chwilowego niezadowolenia. Przez pierwsze miesiące rządów PiS manifestował jedynie KOD, którego liderem był człowiek znikąd, Mateusz Kijowski. Protesty były wyjątkowo pokojowe i drażniła prezesa ich częstotliwość. Nie widział w nich zagrożenia. Po dwóch latach oprócz KOD (już z innym liderem), pojawiły się inne silne ruchy obywatelskie. Niektóre radykalne, nie bojące się stawiać ultimatum władzy oraz wystosowywać postulatów. Połączyły się z ugrupowaniami lewicowymi, składającymi projekty ustaw obywatelskich do laski marszałkowskiej. I w końcu obudzili się z niemocy, bezradności i marazmu Polacy. To społeczeństwo obywatelskie, które na znak wyrusza tłumnie na ulicę bez względu na porę dnia. O reformie sądownictwa i usprawnieniu pracy Temidy mówiło się już od dawna. Czy Polacy palili znicze pod sądami w całej Polsce, ponieważ nie chcą, aby sądy nie były opieszałe, a sprawy nie ciągnęły się latami? Oczywiście, że nie. Naród protestował przeciwko tym, którzy tę reformę chcą przeprowadzić. Dzisiaj każdy mały pretekst gromadzi ludzi na ulicy przeciwko rządom pisowskiej władzy. Tego prezes nie przewidział. Tych ludzi nie kupił za 500 zł.

Opozycją jest społeczeństwo obywatelskie

Społeczeństwo obywatelskie stało się jedną wielką opozycją przeciwko PiS. A prezes panicznie boi się ulicy. Drży przed demonstrującymi jak osika. Nie potrafi, jak kiedyś utrzymać już nerwów na wodzy. Z mównicy sejmowej mówi, to co myśli o Polakach, u których nie ma poparcia. I nie jest to wersal. Strach może brać się z obawy przed nieobliczalnością wściekłego tłumu. Przed tym, że ten balon z napisem – „wytrzymałość” pęknie, ponieważ każdy ma swoje granice wytrzymałości. Tego nie rozumie Zbigniew Ziobro.

Relacje z prezesem i Dudą mają się doskonale. To, że tworzy się wokół głowy państwa środowisko, które będzie kontrą dla PiS, to mit. Nie inaczej jest z premier Szydło. Trudniej w ryzach jest utrzymać 234 posłów, ale prezesowi udaje się to. Niektóre nieoczekiwane i nieplanowane sytuacje biorą się z braku komunikacji w danym momencie. Nikt póki co nie chce pozbawić prezesa władzy. Macierewicz ma własne wizje i plany w MON.

Wygra sprytniejszy

Problemy i nerwowe sytuacje, które wpłyną na sprawowanie władzy wystąpią już niebawem na linii Ziobro – Kaczyński. Układ władzy jest tak połączony, żeby jedni drugim patrzyli na ręce. W tym przypadku minister Ziobro może zagrać vabank i postawić wszystko na jedną kartę. Urażona duma i ewentualny szantaż może zadziałać na prezesa, jak płachta na byka. Poza tym wszystkie resorty siłowe należą do zaufanych ludzi prezesa. Trudno uwierzyć, że Kaczyński nie brał pod uwagę, iż tak potężna władza nad prokuraturami i sądami po wprowadzonych ustawach powinien przejąć ktoś równie zaufany jak Macierewicz, Błaszczyński czy Kamiński. Prezes wie, że ambicje i władza mogą zmienić Ziobrę w samca Beta… Czy jest plan B? Czy dopiero Kaczyński nad nim pracuje?

14 dni Błaszczaka

A jeśli już mowa o ulicy, której boi się prezes, dziwić może ultimatum ministra spraw wewnętrznych i administracji odnośnie Obywateli RP. Mariusz Błaszczak dał im kilka dniu temu dwa tygodnie na wycofanie się z kontrmiesięcznic. Gdyby to obliczyć, to 10 sierpnia ma już ich nie być na Karkowskim Przedmieściu. Jeśli Obywatele RP nie dostosują się do ultimatum, minister zagroził wprowadzeniem do ich fundacji zarządu komisarycznego. Tym razem to szef MSWiA włożył głęboko kij w mrowisko. Oficjalnie murem za Obywatelami RP stanęła Inicjatywa Polska z Barbarą Nowacką na czele, Partia Zieloni oraz inne ruchy obywatelskie. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że w obronie Obywateli RP wyjdą… Obywatele RP ze swoich domów, czyli rodacy, którzy regularnie biorą udział w protestach.

Do Zjednoczonej opozycji obywatelskiej

Kiedyś mawiało się, że Kaczyński nigdy nie robi kroku w tył. Podczas tych dwóch lat zrobił ich kilka, ale tylko po to, aby później nadrobić straty truchtem. O krok przed nim powinny być ruchy obywatelskie. Ten trucht jest dzięki wam. Obecnie manifestacje mają charakter biesiadny z muzyką w tle i powtarzającymi się przemówieniami. Zjednoczona opozycjo, pokażcie wasze oburzenie krzykiem, mocnymi hasłami, postulatami. Polki i Polacy potrzebują wiary w zmiany. Inaczej nie towarzyszyliby wam. Powtarzajcie Narodowi jak mantrę, że są jedyną siłą, która nie może, ale na pewno zmieni Polskę na lepszą. A sami bądźcie stanowczy i zdeterminowani w walce o wolność, równość i demokrację do granic możliwości. Żadnych kroków w tył. Dali wam ten mandat zaufania Polki i Polacy, cytując Konstytucję RP.
Trwa ładowanie komentarzy...