O autorze
"Dawid Ciżewski" - (rocznik 1978) absolwent politologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Wieloletni współpracownik Telewizji Polskiej S.A., TVN 24 (dziennikarz, autor materiałów informacyjnych, reportaży) oraz Dziennika Łódzkiego. Specjalista w zakresie pracy nad wizerunkiem, PR, marketingu politycznego, coachingu. Prezes zarządu Stowarzyszenia Promocji i Edukacji Społecznej "Pokolenie IDEA".

dawidcizewski@wp.pl

PiS raz zdobytej władzy nie chce oddać

IBRiS daje PiS 37,7 proc. To może okazać się za mało, żeby zapewnić partii J. Kaczyńskiego ciągłość władzy.
IBRiS daje PiS 37,7 proc. To może okazać się za mało, żeby zapewnić partii J. Kaczyńskiego ciągłość władzy. Fot. parlamentarny.pl
Prezesowi nigdy nie przyszłoby do głowy wywracanie ordynacji wyborczej do góry nogami, gdyby był pewny wygranej PiS w kolejnych wyborach. Tym bardziej, że proponowane zmiany wywołują protesty społeczne. Kaczyński doskonale wie, że blisko 50 proc. poparcia dla jego partii to mit. Wie też, że wierni wyborcy PiS to nie jego elektorat. A to właśnie obnaża największą mistyfikację tej partii.

Dlaczego prezes chowany jest na czas kampanii wyborczych na Żoliborzu? Tak samo zresztą jest z Antonim Macierewiczem i Mariuszem Kamińskim – jego zastępcami . Ilu z Polaków wiedziało, że z listy Zjednoczonej Prawicy kandydował Zbigniew Ziobro czy Beata Kempa? Przecież ścisłe prezydium wygranej partii pojawiło się dopiero po wyborach. Mamy tutaj do czynienia ze swoistym fenomenem. Ścisłe kierownictwo PiS musiało być ukrywane, żeby partia mogła osiągnąć wynik 37,5 proc. i wygrać wybory. Te osoby po prostu psują wizerunek nie tyle PiS, co środowisk, które Kaczyński sobie zjednał. To środowiska Radia Maryja i o. Rydzyka, koła Gazety Polskiej oraz coraz mniejsze grono zwolenników teorii zamachu w Smoleńsku. To są „maszyny napędowe” dla logo PiS. Bez tych trybów, które Kaczyński konsekwentnie pozyskiwał od 2001 roku, kiedy pierwszy raz PiS weszło do sejmu z wynikiem 9,5 proc., ta partia wraca do punktu wyjścia. I to jest właśnie ten twardy elektorat, który łączy Kościół i głosuje na partię wskazaną przez duchownych. To nie fanatyczni wyznawcy ani Kaczyńskiego, ani PiS. Dlatego też prezes i czołówka partii spędzają kampanie w ukryciu.



Kaczyński buduje przekaz propagandowy tylko do twardego elektoratu. Nie dopuszcza do nawet chwilowego zawahania się tych wyborców. PiS gra silną gospodarczo Polską, niepodległą, Smoleńskiem oraz wrogimi siłami, które przeszkadzają prezesowi w ujawnieniu prawdy. To po jednej stronie Putin, a po drugiej europejski Tusk i zwolennicy zjednoczonej Europy. Wykreowany wizerunek PiS, jako silnej, zmobilizowanej partii ma utwierdzić jej wyborców w przekonaniu, że są bezpieczni, w dobrych rękach. Ale, żeby kogoś bronić trzeba wyimaginować kolejnych wrogów. Byli i są to Niemcy (pamiętamy dziadka z Wermachtu). Wrogów przybywa, kiedy ludzie przestają się bać. A prezes obiecuje wyborcom ochronę. Pielęgnowanie i utrzymanie tego elektoratu to codzienna mozolna praca. Jednak ostanie słowo należy do duchownych otwarcie popierających PiS. Kaczyński dba więc o kościelny elektorat i dodatkowo o nienaganne stosunki z Kościołem.

Według dwóch ostatnich sondaży IBRiS PiS może liczyć na 37,7 proc. poparcia. Tyle partia Kaczyńskiego dostał dwa lata temu w wyborach. To jednak za mało. Stąd taka determinacja w zmianie ordynacji wyborczej. PiS zapowiada również reformę Państwowej Komisji Wyborczej. I w końcu Sąd Najwyższy. To właśnie ta struktura jest organem stwierdzającym ostatecznie ważność wyborów. Jarosław Kaczyński działa metodycznie. Zmiany są wprowadzane po to, żeby zapewnić PiS ciągłość władzy. Wprowadzenie spornych ustaw w życie będzie wiązało się z protestami, ale prezes może pozostać nieugięty. Tak jak było w przypadku Trybunału Konstytucyjnego oraz innych instytucji państwowych. Świadczyć o tym może determinacja parlamentarzystów PiS podczas prac w komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Przeforsowanie reformy sądownictwa i projektu zmieniającego prawo wyborcze, to być albo nie być dla PiS przy takiej władzy. Prezes wie, że jeśli wypuści ją z rąk, może już nigdy jej nie zdobyć.
Trwa ładowanie komentarzy...