Protestujący byli narażeni na nagonkę, dyskredytowanie i paskudne słowa, których nie da się zapomnieć. Każda próba negocjacji kończyła się fiaskiem, a PiS patrzyło tylko na słupki poparcia. Kulminacja nastąpiła, kiedy Straż Marszałkowska poturbowała protestujące matki. Po tym incydencie, z którego zdjęcia i nagrania obiegły cały świat trudno było o jakikolwiek kompromis. Zapadła kurtyna. Dosłownie. Odgrodzeni kotarą, zamknięci jak w klatce rodzice oraz ich dzieci zostali zmuszeni przez rząd do opuszczenia Sejmu.
Te czterdzieści długich dni, to nie był jednak stracony czas. Protestujący wywalczyli jeden z postulatów, czyli zrównanie renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. Nie udało się przeforsować wprowadzenia dodatku dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Protestujący opuścili jednak Sejm z tarczą. Wyszli na zewnątrz silniejsi, mimo pogardy i upokorzeń ze strony PiS. Protest RON został zawieszony, ale emocje nie opadły. Polskie społeczeństwo ma dzisiaj świadomość w jakich warunkach żyją osoby z niepełnosprawnościami oraz ich rodzice.
Biuro RPO zwróciło uwagę na to, że w naszym kraju tym osobom nie stwarza się warunków do godnego życia. Ba! Życie tych ludzi to codzienna walka i pokonywanie barier. Aktywizacja osób z niepełnosprawnościami okazała się fikcją. W życiu tych ludzie zatraconych w codziennej walce o byt nie ma miejsca na pasje i przyjemności. Władze PiS natomiast pokazały, że nie tylko nie mają socjalnej i społecznej twarzy, ale również trudno doszukać się u nich nawet tej ludzkiej. Protest RON ze względu na coraz trudniejsze warunki został zawieszony, ale nie zakończony. Walka RON wciąż trwa.
